Zając, Małpa, Szakal i Wydra

Zając na Księżycu

- Opowieść Dharma ze zbioru Jataka: Historie Narodzin Pana Buddy -

Dawno temu, kiedy Pan Budda i sangha Braci żyli w Gaju Jetavana, właściciel ziemski w Sravasti postawił namiot przy swoim domu, tak aby mógł zaprosić Pana Buddę i świtę pięciuset mnichów by otrzymywać ofiary jedzenia przez okres jednego tygodnia. Siódmego dnia, na prośbę swojego gospodarza, Pan Budda opowiedział pradawną legendę o cnocie poświęcenia.

Pewnego razu ten-który-miał-stać-się-Buddą narodził się jako zając i mieszkał w lesie u podnóża góry, którego granicę wyznaczały z jednej strony rzeka a z drugiej leżąca tam wioska. Miał troję przyjaciół – małpę, szakala i wydrę. W ciągu dnia czterech przyjaciół zbierało sobie jedzenie zgodnie ze swoim upodobaniem. Wieczorem, zbierali się razem i prowadzili dyskusje na wiele tematów. Będąc delikatnym i współczującym, zając był postrzegany przez jego troje przyjaciół jako naturalny lider. Zając często mówił swoim trzem przyjaciołom o cnocie szczodrości i wadze dochowywania moralności etyki.

Pewnego wieczoru, który wypadł 14 dnia miesiąca kalendarzowego, kiedy pełnia księżyca miała nastąpić następnego dnia, zając poinformował swoich trojga przyjaciół, że ponieważ 15 dzień miesiąca jest dniem świętym, powinni pościć podczas tego dnia i zaoferować jakiekolwiek jedzenie, które będą mogli znaleźć tym, którzy będą potrzebowali jedzenia. W całkowitej zgodzie, wszyscy troje przyjaciele zdecydowali postąpić tak to samo.   

Wczesnym rankiem następnego dnia, wydra poszła nad brzeg Gangesu i znalazła siedem ryb zakopanych w piasku. Ryby te były koloru czerwonego i związane łykiem. Zostały one złapane wcześnie tego ranka przez rybaka, który zakopał je w piasku by zabrać je później, tymczasem udał się w dół rzeki w poszukiwaniu kolejnych połowów. Wydra zapytała głośno, czy ktokolwiek chciałby rościć prawo do tych ryb. Kiedy nie otrzymała odpowiedzi, zabrała ryby do swojego siedliska myśląc, że jeśli nikt w potrzebie pożywienia nie poprosił o ryby, on sam je zje następnego dnia.   

Szakal również zaczął wcześnie tamtego ranka i wkrótce natknął się na czapkę pracownika rolnego, który poszedł pracować w polu. W czapce znajdowały się dwa drążki podtrzymujące dzban z jogurtem i jaszczurkę. Szakal zapytał głośno trzy razy czy to jedzenie należało do kogoś. Gdy nie otrzymał odpowiedzi, nałożył na swoją szyję sznur, który służył za uchwyt do noszenia dzbana, złapał jaszczurkę swoimi zębami i wrócił do swojego legowiska, myśląc, że jeśli nikt w potrzebie pożywienia nie poprosił o jogurt i jaszczurkę, on sam je zje następnego dnia.

Małpa również wyruszyła o wschodzie i zebrała wiele soczystych mango na tej górze. Zabrał je z powrotem do swojego siedliska i przygotował się by ofiarować je komukolwiek, kto potrzebował pożywienia. On również myślał, że jeśli nikt nie będzie prosił o jedzenie, to on sam zje mango później.

Tak jak jego przyjaciele, którzy chcieli ofiarować ich ulubione jedzenie innym, zając zebrał dużą wiązkę jego ulubionej trawy kuca, kiedy nagle przypomniał sobie, że trawa nigdy nie była źródłem pożywienia dla człowieka. Zmartwiony, że nie miał nic wartościowego do zaoferowania, zdecydował się złożyć śluby poświecenia i ofiarować swoje własne ciało, ponieważ ludzie lubią mięso zwierząt. Tak uzbrojony w swoje postanowienie, jego pierś objęła fala błogiej szczęśliwości. Dokładnie w tym momencie, ziemia poczuła pełen mocy wpływ tej przysięgi bezinteresownej ofiary i zatrząsała się w zachwycie. Muzyka i zapach wypełniły powietrze. Kolory tęczy wypełniły niebo, gdy w tle pojawiły się błyskawice i delikatne grzmienie. Kwiaty spontanicznie pojawiły się nad zającem i opadały na bodhisattva. Nawet odległe oceany mogły poczuć siłę jego przysięgi i wzburzyły się w zachwycie.

Sakka, Pan Niebiańskich Istot, przybył by usłyszeć o zającu i zdecydował sprawdzić autentyczność tego ślubu poświęcenia. Przyjął postać Brahmina i pojawił się przy wydrze wyglądając jakby potrzebował jedzenia. Wydra od razu zaoferował Brahminowi ryby, ale Sakka odrzucił ofiarę i poszedł dalej. Wkrótce natknął się na szakala, który był równie gotowy by ofiarować Brahminowi jogurt i jaszczurkę, ale one również zostały odrzucone. Nastepnie Sakka pojawił się przy małpie, który zaoferował mu owoce mango. Sakka ponownie odrzucił ofiarę i ruszył dalej. Kiedy w końcu napotkał zająca, zając natychmiast zaoferował swoje ciało Brahminowi jako pożywienie. Dostrzegając, że nie było łatwym zadaniem dla człowieka by zabić kogoś, kto był dla niego dobry, zając zaczął się zastanawiać jakiego sposobu mógłby użyć by rozwiązać ten dylemat, wypełniając swoja przysięgę. Kiedy nadal był zatopiony w swoich myślach, Sakka użył swoich cudownych mocy by sprawić, żeby sterta rozpalonego węgla pojawiła się obok niego. Jak tylko zając zobaczył ogień, ruszył w jego kierunku zatrzymując się jedynie wystarczająco długo by potrząsnąć swoim ciałem trzykrotnie, prosząc jakiekolwiek owady, które mogłyby ukrywać się w jego sierści by wyszły. Usatysfakcjonowany, że w jego sierści nie ma już owadów, wskoczył w rozpalony węgiel błogo bez chwili zawahania, jakby był łabędziem wpływającym na lotosowy staw.

Zając jednak nie poczuł palącego gorąca trawiącego ognia. W zamian doświadczył, że ten ogień był lekko chłodny w dotyku a płomienie nie spaliły na jego ciele nawet jednego włosa, ani pora na skórze. Kiedy zając nadal był skonsternowany nadzwyczajnym przebiegiem zdarzeń, ręka Sakka podniosła go delikatnie z ognia i poniosła go do Królestwa Niebieskiego. Tam, Sakka opowiedział historię zająca pełnego współczucia przed zgromadzeniem Istot Niebiańskich. By upamiętnić ten zadziwiający czyn wielkiego poświęcenia na wsze czasy, Sakka wyciągnął esencję góry i rozprowadził ją po księżycu malując wizerunek zająca na powierzchni księżyca – wizerunek, który pozostanie widoczny aż do końca eonu, tak że cnota tej bezinteresownej ofiary będzie znana przez cały okres trwania tego eonu.

Kiedy Pan Budda skończył opowiadać tą opowieść wielkiego współczucia i poświecenia, Poważany Przez Świat wyjawił tożsamość tych trzech przyjaciół: Ananda był wydrą, Maudgalyayana był szakalem, Sariputra był małpą a sam Pan Budda był zającem.